Gorące tematy
Kto powinien mieć obowiązek używania kas fiskalnych?
sondaż 208 głosów
59%

Wszyscy przedsiębiorcy bez wyjątku

122 głosów
27%

Przedsiębiorcy osiągający duże obroty

56 głosów
14%

Niektóre grupy zawodowe

30 głosów

GŁOSUJ

Kalendarz podatnika
Dodatkowa emerytura po polsku: nie z IZE ani IKZE, tylko z...
KS
http://sxc.hu/

Dodatkowa emerytura po polsku: nie z IZE ani IKZE, tylko z lokaty

Podziel się tym artykułem:   

Na razie IKZE cieszy się znikomym zainteresowaniem. Mało o nim wiemy, a nieliczni chętni są odstraszani dość wysokimi opłatami. Oferenci liczą jednak, że chętnych przybędzie pod koniec roku.

Czy słusznie, skoro atrakcyjność produktu jest dużo niższa od istniejących rozwiązań, a najpopularniejszy instrument trzeciofilarowy to depozyt bankowy?

Od początku tego roku możemy oszczędzać na emeryturę w ramach nowego rozwiązania zaliczanego do III filaru – indywidualnego konta zabezpieczenia emerytalnego (IKZE). Oficjalnie zostało ono utworzone, by zachęcić Polaków do dodatkowego odkładania pieniędzy na jesień życia. W praktyce zmianę należy oceniać jako PR-ową zagrywkę rządu, który z powodu presji na redukcję deficytu finansów publicznych 1 maja ub. r. zmniejszył wysokość składki odprowadzanej od comiesięcznej pensji do OFE z 7,3 proc. do 2,3 proc. (od przyszłego roku ma ona stopniowo rosnąć, by w 2017 r. osiągnąć 3,5 proc. wypłaty). To zredukowało potrzeby pożyczkowe państwa o 190-200 mld zł (o tyle mniej rząd będzie musiał pożyczyć na wypłatę emerytur do 2020 r.), ale negatywnie odbiło się na wysokości świadczeń obecnie pracujących i opłacających składki.

Jak działa IKZE?

IKZE ma skłonić obywateli do zatroszczenia się o swoją starość, bo już ok. 2030 r. emerytura z dwóch podstawowych filarów będzie odpowiadać 30 proc. ich ostatniego wynagrodzenia. Bodźcem ma być opcja odliczenia wysokości wpłacanej na to konto składki od podstawy opodatkowania w rocznym rozliczeniu PIT. Maksymalnie można odliczyć 4 proc. wynagrodzenia brutto (dokładnie: 4 proc. podstawy wymiaru składki na ubezpieczenie emerytalne), lecz w tym roku nie więcej niż 4030,80 zł i tyle samo można odłożyć (jest to górne ograniczenie podstawy naliczenia składek na ubezpieczenia emerytalne, które wynosi 100,77 tys. zł, tj. 30-krotność przeciętnej pensji w 2011 r.). W porównaniu do IKE, innego, dostępnego od 2004 r. trzeciofilarowego rozwiązania, oszczędzający czerpie korzyści tu i teraz. Ten psychologiczny aspekt może mieć decydujące znaczenie. W IKE zysk jest odroczony do czasu przejścia na emeryturę, bo nie podlega opodatkowaniu (ani podatkiem od zysków kapitałowych ani dochodowym).

Przykładowo osoba zarabiająca miesięcznie 2,5 tys. zł brutto może przelewać na IKZE maksymalnie 100 zł miesięcznie, czyli 1,2 tys. zł rocznie. Na podatku oszczędzi 216 zł.

Co z podatkiem od zgromadzonych pieniędzy? Wpłaty i wypłaty są zwolnione z podatku Belki. Podatek dochodowy będzie pobierany przy wypłacaniu środków po przejściu na emeryturę – od całej pobieranej przez klienta kwoty, a nie tylko wypracowanego zysku. Przy obecnych przepisach będzie to 18 lub 32 % kwoty w zależności od wariantu wypłaty: 1) jednorazowo, 2) ratalnie – przez minimum 10 lat lub przez czas równy okresowi dokonywania wpłat (na IKZE oszczędzać trzeba minimum pięć). W pierwszym przypadku należność fiskusowi trzeba uiścić samodzielnie, w drugim – podatek w formie zaliczek odprowadza instytucja zarządzająca.

Pieniądze można wycofać przed przejściem na emeryturę, co następuje w formie wypowiedzenia umowy o prowadzenie IKZE. Operacja obejmie jednak tylko całą zgromadzoną sumę i zostanie opodatkowana podatkiem dochodowym wedle skali (nie obejmie jej podatek od zysków kapitałowych). Jeśli środki wycofamy w czasie krótszym niż 12 miesięcy od podpisania umowy, zapłacimy prowizję firmie zarządzającej produktem.

Jedna osoba może mieć tylko jedno IKZE. Oszczędzanie w ramach IKE oraz PPE nie wpływa na możliwość

założenia kolejnego produktu w ramach III filaru. Do końca bieżącego roku można bez podatku przenosić środki z IKE na IKZE. Transfer w drugą stronę nie jest możliwy. Istnieje też możliwość przenoszenia IKZE między instytucjami (odbędzie się to bezprowizyjnie w razie zmiany firmy w okresie nie krótszym niż 12 miesięcy od podpisania poprzedniej umowy).

Nie ma oszczędzania bez prowizji

Prowadzeniem IKZE zajmują się: banki, TFI, PTE (w tym te, które obecnie zarządzają OFE), domy maklerskie i firmy ubezpieczeniowe. Produkt może więc przybrać formę: funduszu inwestycyjnego, dobrowolnego funduszu emerytalnego, rachunku maklerskiego albo polisy połączonej z ubezpieczeniowymi funduszami kapitałowymi (UFK).

Obecnie 22 instytucje oferują IKZE. Wśród nich prym wiodą TFI, PTE oraz zakłady ubezpieczeniowe, 11 z nich nie pobiera opłaty od składki, choć niektóre za założenie konta żądają nawet kilkuset złotych albo stosują sprzedaż wiązaną (wymagają wykupienia np. ubezpieczenia na życie i regularnego opłacania składki, której nie można już odliczyć od podatku). Kilka kolejnych obniża opłaty manipulacyjne do zera po zebraniu określonej kwoty lub upływie kilku-kilkunastu lat. Pozostałe od każdej składki zabierają zwykle 2-4 % (choć zdarza się, że i 10 %). W OFE maksymalny, wprowadzony ustawą pułap to 3,5 %. Średnia rynkowa dla IKE (jego limity nie dotyczą) wynosi 4 % (dane kancelarii premiera z 2011 r.).

Wynagrodzenia za zarządzanie powierzonymi środkami nie pobiera pięć instytucji. W dwóch następnych do końca roku obowiązuje promocja: administrowanie bez prowizji. Reszta – w zależności od strategii inwestowania – kasuje rocznie 2-4 % od zebranych aktywów. Dla porównania w OFE nie może to być więcej niż 0,54 %, ale IKZE limity nie obowiązują. Dlaczego?

– Żaden podmiot nie byłby wówczas zainteresowany jego sprzedażą – tłumaczą urzędnicy. Póki co rząd nie zamierza nic w tej kwestii zmieniać. – Byłoby to dla nas nieopłacalne. Przez kilka lat musielibyśmy dokładać do interesu – słyszymy od przedstawicieli branży.

W Wielkiej Brytanii zdołano jednak ustalić górną granicę prowizji. Wynosi ona 1 %, a na Węgrzech – jeszcze mniej, bo 0,8 %. Podobna opłata (3 %) obowiązuje za to na Słowacji. Średnia dla IKE wynosi 3,8 %.

Znikoma popularność

Firmy nie chcą zdradzić ani liczby sprzedanych kont, ani wartości zebranych aktywów. Tłumaczą, że dopiero rozpoczęły dystrybucję, choć niektóre przyznają, że zainteresowanie jest nikłe. To ostatnie może wynikać z niewiedzy Polaków o możliwości oszczędzania w ten sposób. Wedle marcowego badania CBOS na zlecenie Izby Zarządzających Funduszami i Aktywami (IZFiA) 79 % respondentów nie znało tego instrumentu.

Dane o wielkości rynku KNF ogłosi dopiero w drugim półroczu. Nieoficjalnie wiadomo, że na koniec I kw. instytucje finansowe sprzedały 4 tys. kont i zebrały na nich 1,5 mln zł, z czego zdecydowaną większość (1,3 mln zł) – PZU Życie. Eksperci przewidują, że do końca tego roku powinno przybyć zarówno podmiotów prowadzących IKZE, jak i klientów, których ma skusić ulga podatkowa.

Prognozy wzrostu są bardzo zróżnicowane – od 100-300 tys. do 1,5-2 mln. – Walkę o IKZE wygrają firmy posiadające struktury doradców ubezpieczeniowo-finansowych, którzy w sposób profesjonalny będą w stanie wytłumaczyć klientowi mechanizm produktu – przekonuje Radosław Gołaszewski z AXA Życie.

IKZE czy IKE?

Poza dostępem do informacji oraz odpowiednią siecią dystrybucji ewentualny sukces IKZE zależy od... jego zmian. Jako instrument trzeciofilarowy nie jest on bowiem rozwiązaniem wystarczająco atrakcyjnym. W porównaniu do IKE przynosi niższe zyski (ulgę niweluje przyszły podatek dochodowy) i ma dużo niższy limit wpłat, który w dodatku jest uzależniony od dochodów. Poza tym istnieje ryzyko, że podatki w przyszłości wzrosną, co w połączeniu z wysokimi prowizjami grozi tym, że z funduszu otrzymamy mniej niż do niego wpłaciliśmy. Na korzyść IKE przemawia również niższy wiek uprawniający do skorzystania z wypłat (55/60 lat przy 65 w IKZE).

- Mało prawdopodobne, by świadomy inwestor wybrał IKZE – twierdzi Remigiusz Stanisławek, trener inwestycyjny oraz autor portalu Opiekun Inwestora. We wspomnianej ankiecie CBOS tylko 16 % badanych wyraziło chęć skorzystania z IKZE (65 % odpowiedziało, że nie są zainteresowani tą formą oszczędzania).

Nieatrakcyjność nowego produktu potwierdzają wyliczenia. Załóżmy, że wpłacamy przez 30 lat 100 zł na oba konta. Obie instytucje wypracowują zysk na poziomie 5 % rocznie. Pobierają też opłaty od każdej składki (3 %) i za zarządzanie (2 %). Po tym czasie zgromadzimy więc po 73,3 tys. zł. Wypłacając pieniądze z IKZE, zapłacimy 18 %. daniny fiskusowi, która nominalnie wyniesie 13,2 tys. zł. Na uldze zarobimy tylko 8,8 tys. zł. IKE przynosi więc 4,4 tys. zł więcej, ale nie oferuje ulgi, którą można przeznaczyć np. na bieżące wydatki, przyjemności albo... inne inwestycje.

Emerytura z lokaty

Polacy raczej niechętne odkładają na jesień życia. Wedle badania „Słabe filary polskiej emerytury” wykonanego przez instytut Homo Homini dla agencji On Board PR Ecco Network poza obowiązkowym przy umowie o pracę OFE kapitał emerytalny gromadzi 41% osób. Najczęściej robi to na lokatach bankowych. Produkty trzeciofilarowe (bez wyróżniania konkretnego) wskazało 18 % respondentów, IKZE – 1 %, natomiast IKE – 8 %. Jak jest w rzeczywistości? Na koniec 2011 r. tylko 814,4 tys. Polaków miało IKE. Zgromadzili oni 2,8 mld zł, ale tylko 33,8 % z nich wpłacało pieniądze regularnie.

Eksperci przewidują, że skuteczną zachętą do inwestowania na starość byłoby połączenie zalet IKE i IKZE, czyli wysoki limit wpłat, zachowanie ulgi od wpłat oraz brak podatku dochodowego przy wypłatach. Jednak nawet to może nie pomóc, skoro 57 % Polaków wskazuje, że nie odkłada, bo nie ma z czego.

 

Portal Skarbiec.Biz

logo_portal_150

Podziel się tym artykułem:   
comments powered by Disqus
Grupa SIS
NewConnect.infoNewConnect.info Podatnik.infoPodatnik.info Korporaty.plKorporaty.pl