Gorące tematy
W jaki sposób rozliczysz się w 2018 r. z fiskusem?
sondaż 289 głosów
80%

przez internet przy użyciu programu do rozliczenia PIT-ów

232 głosów
13%

samodzielnie wypełnię papierowy formularz PIT

39 głosów
3%

skorzystam z usług księgowego lub doradcy podatkowego

9 głosów
3%

zrobię to w inny sposób

9 głosów

GŁOSUJ

Kalendarz podatnika
Zainteresuje cię także
560 mln USD straciły teamy F1 w 5 lat
Redakcja
http://sxc.hu/
Skarbiec.biz

560 mln USD straciły teamy F1 w 5 lat

Podziel się tym artykułem:   

Ponad połowa tej straty została poniesiona przez zespół Lotus. W październiku zbankrutowały drużyny Caterham i Marussia. Czy zabawa w technologiczny wyścig na torze F1 wciąż ma sens?

Rok 2013 był czwartym z rzędu, w którym zespoły F1 – po zsumowaniu ich wyników - pokazują stratę finansową. Niemal 310 mln USD „przepalił” w latach 2009-13 team Lotus F1 należący do funduszu private equity Genii Capital. W ostatnim zyskownym dla teamów F1 roku miały one 190 mln USD zysku, ale wtedy wynik „zrobił” zespół Brawn, który otrzymał aż 147 mln USD zastrzyku kapitałowego od Hondy.


Rekordzistą pod względem rocznego zarobku jest team McLaren (blisko 160 mln USD), a pod względem rocznej straty – wspomniany Lotus (107 mln USD). Ani jednego roku na plusie w latach 2009-13 nie zakończyły zespoły Red Bull Racing i Toro Rosso.


W ostatnich latach swoimi finansami nie potrafiły zarządzać teamy Caterham i Marussia. Chociaż nie pokazały rekordowo wysokich strat, to i tak musiały wypisać się w tym roku z tego „biznesu”. Zespół Marussia w latach 2010-14 poniósł ponad 221 mln USD straty.


W czym tkwi problem? Czemu teamy F1 nie potrafią na siebie zarobić? – W przypadku mniejszych koszty są generowane poprzez zakup silnika. Wszystkie mniejsze zespoły kupują gotowe rozwiązania, zamiast zająć się tworzeniem własnych. To jest, wbrew pozorom, droższe rozwiązanie – uważa Christian Sylt, ekspert ds. finansów w sporcie publikujący na łamach amerykańskiej edycji magazynu „Forbes”.

Ostatnio na temat problemów finansowych zespołów F1 wypowiedział się sam Bernie Ecclestone, szef instytucji organizującej zawody Formuły 1. – By przeżyć zespoły i ich właściciele powinni zrozumieć, że muszą prowadzić team F1 jak biznes, a nie traktować jako hobby – stwierdził Ecclestone.

Oczywiście niektóre teamy F1 z założenia są raczej reklamowymi zabawkami (Red Bull Racing, Mercedes), a nie biznesami. Tym zespołom mniej zależy na wyniku finansowym, a bardziej na sportowym – czyli wygrywaniu poszczególnych wyścigów i całych sezonów – by osiągnąć rozgłos medialny i kształtować markę. Dlatego nie zważają na koszty, wydając wszystko co zarabiają na torze i co otrzymują od właścicieli.


Co ciekawe, sama organizacja F1 – kontrolowana przez fundusz CVC i notowana na giełdzie w Singapurze – w 2013 roku miała 1,7 mld USD przychodów i 530 mln USD operacyjnego zysku.


F1 dosyć hojnie dzieli się z teamami swoimi zyskami. W latach 2012-2020 najlepsze 10 zespołów ma otrzymywać 47,5% EBITDA F1. W dodatku istnieje Constructors’ Championship Bonus, czyli nagroda dla trzech czołowych zespołów w klasyfikacji konstruktorów, w wysokości 7,5% EBITDA, przy czym najlepszy otrzyma 37% nagrody, drugi na podium 33%, a trzeci – 30%. Specjalne dodatki – w imię uznania historycznych zasług zespołów dla F1 – otrzymują teamy Mercedes i Williams.

Podsumowując: zespoły otrzymały od F1 w 2013 roku 848 mln USD.


Niektóre zespoły – jak głosiła prasowa plotka – chciały zbojkotować jeden z pierwszych wyścigów bieżącego sezonu (Austin, Texas, USA). Podobno miało chodzić o Force India, Lotus i Sauber. Teamy miały domagać się większych pieniędzy od F1. Przedstawiciele tych zespołów zaprzeczyli tym doniesieniom prasowym, aczkolwiek powstało tak duże zamieszanie, że musiał się w tej sprawie wypowiadać na antenie telewizji Sky Sports sam Ecclestone.


Wydaje się jednak, że biznes F1 wciąż będzie się kręcił, a do grona straceńców mogą dołączyć nowi. W czerwcu „Forbes” napisał, że o swoim teamie F1 marzy przedsiębiorca z USA Gene Haas. Według „The Independent” w ciągu dwóch najbliższych sezonów do rodziny ma dołączyć rumuński team Forza Rossa.


Pamiętajmy, że podobne zawirowania były udziałem F1 w kryzysowym 2008 roku, kiedy to z „biznesu” ze względów finansowych odeszły trzy potęgi motoryzacyjne: Honda, BMW i Toyota. Te trzy teamy co roku inwestowały w zabawę zwaną Formułą 1 łącznie blisko 1 mld USD. Nikt już nie pamięta o tym, że niegdyś ich bolidy ścigały się na torach F1. Cyrk zwany F1 jedzie dalej. Podobnie będzie zapewne i tym razem.


Kinga Stachowiak, Prezes Zarządu
Portal Skarbiec.Biz

Podziel się tym artykułem:   
comments powered by Disqus
Grupa SIS
NewConnect.infoNewConnect.info Podatnik.infoPodatnik.info Korporaty.plKorporaty.pl