Gorące tematy
Czy przywrócenie odliczenia 50% kosztów uzyskania przychodu?
sondaż 50 głosów
14%

Jest sprawiedliwe, bo twórcy uzyskują niskie zarobki?

7 głosów
62%

Jest niesprawiedliwe w stosunku do pozostałych podatników?

31 głosów
24%

Powinno zostać rozszerzone o kolejne grupy zawodowe?

12 głosów

GŁOSUJ

Kalendarz podatnika
Zainteresuje cię także
Strach przed kryptowalutą. Banki wypowiadają bitcoinowe...
Redakcja
Pixabay.com
Kancelaria Skarbiec

Strach przed kryptowalutą. Banki wypowiadają bitcoinowe konta

Podziel się tym artykułem:   

Po ośmiu latach inkorporowania walut wirtualnych do polskiego obrotu prawnego instytucje państwowe idą z nimi na wojnę. Do antybitcoinowej ofensywy przystąpiły też banki, które wypowiadają istniejące kryptowalutowe konta i nie chcą zakładać nowych. 

Pytanie brzmi: w jakim stopniu te działania opierają się na strachu przed aparatem państwowym, a w jakim są otwartą walką z konkurencją?

Strach przed bitcoinem instytucje rządowe i finansowe w naszym kraju przejawiały od początku jego powstania – widać w tym było lęk przed nieznanym. Zwłaszcza że BTC nie miał i wciąż nie ma legalnej definicji w polskim systemie prawnym. Pierwsze ujęcie prawne waluty wirtualnej pojawi się zaś w projekcie ustawy o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy oraz finansowaniu terroryzmu, której sam tytuł sugeruje, że zawarte w nim regulacje odnoszą się do zagadnień „prawnie podejrzanych”.

Kampania ostrzegawcza

Ministerstwo Finansów traktuje bitcoinowe transakcje jako obrót prawami majątkowymi i z tego tytułu czerpie podatki, jednak po zbilansowaniu zysków i ewentualnych strat postanowiło wypowiedzieć im wojnę. Na swojej stronie internetowej ostrzega wprost: „Uwaga na kryptowaluty. Wirtualne «waluty», takie jak bitcoin, litecoin czy ether nie są emitowane i gwarantowane przez bank centralny i nie są prawnym środkiem płatniczym”.

Jeszcze krok dalej idą Narodowy Bank Polski wraz z Komisją Nadzoru Finansowego. Obie instytucje uruchomiły całą kampanię ostrzegawczą, tworząc dedykowany portal uwazajnakryptowaluty.pl. Oprócz zagrożeń ekonomicznych dla kryptowalutowych inwestorów wskazują wyraźnie na niebezpieczeństwo wplątania w piramidę finansową lub, co gorsza, w finansowanie terroryzmu.

Straszak działa

Choć prawo nie zakazuje posiadania bitcoinów ani obrotu nimi, to kampania ministerstwa przynosi oczekiwane skutki, tak jak huk broni strzelającej ślepakami. W połowie grudnia jeden z oddziałów Banku Zachodniego WBK wypowiedział umowę rachunku bankowego swojemu klientowi z uwagi na dokonywany za jego pośrednictwem obrót wirtualną walutą. W swoim uzasadnieniu powołał się na łamanie przez posiadacza konta prawa. Dopiero argumentacja centrali banku uciekła od tego stanowiska – nie ma bowiem w Polsce przepisów zakazujących handlu bitcoinem. Mimo to bank podtrzymał decyzję oddziału, tłumacząc, że mógł odstąpić od umowy rachunku w oparciu o cywilnoprawną zasadę swobody umów. Jak jednak zaznaczył, w swej decyzji kierował się również stanowiskiem KNF, wskazującym na bardzo wysokie ryzyko inwestowania w kryptowaluty.

Z jeszcze większych zysków zrezygnował również w grudniu Bank Pekao, który wypowiedział rachunek giełdzie kryptowalut EasyCoin.pl. Tu bank wprost odwołał się do ustawy o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy oraz finansowaniu terroryzmu. W uzasadnieniu podał, że wskutek dokonywanych przez klienta transakcji kryptowalutowych nie może wykonywać ciążącego na nim z mocy ustawy obowiązku monitorowania tych działań ani ustalić źródeł pochodzenia środków gromadzonych na rachunku.

To nie są jednak pierwsze przypadki zamykania kont w związku z transakcjami, których przedmiotem są wirtualne waluty. Na początku 2015 r. zrobił to już bank BPH. Zaistniała sytuacja przyniosła wówczas ciekawy komentarz Ministerstwa Finansów, które udzieliło odpowiedzi interweniującemu w tej sprawie portalowi Dziennik Internautów: „funkcjonowanie oraz obrót «walutami» wirtualnymi na terenie Polski nie narusza prawa krajowego, ani prawa unijnego, nie jest zatem nielegalne”.

Linia obrony

Jeśli już 3 lata temu Ministerstwo Finansów zajęło jasne stanowisko w sprawie obrotu bitcoinem, de facto broniąc tym samym swego uprawnienia do zasilania kasy Skarbu Państwa wpływami z podatku od tych transakcji, to na czym banki opierają dziś swoje odmowy prowadzenia rachunków?

Argumentem dla banków jest ustawa z dnia 16 listopada 2000 r. o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy oraz finansowaniu terroryzmu, która nakazuje im stosowanie wobec klientów środków bezpieczeństwa finansowego. Na niemożliwość zastosowania jednego z takich środków, a więc niemożliwość realizacji ustawowych obowiązków, powołał się właśnie wspomniany Bank Pekao, wypowiadając umowę prowadzenia rachunku giełdzie EasyCoin.pl: „Działalność w zakresie obrotu walutami wirtualnymi uniemożliwia skuteczne monitorowanie aktywności klienta i ustalenie źródła pochodzenia środków na rachunku, a tym samym wykonania ciążących na banku obowiązków wynikających z art. 8b ustawy z 16.11.2000 r. o przeciwdziałaniu…”.

Co jest przyczyną?

Dlaczego banki przyjmują taką linię obrony? Przecież, jako tzw. instytucje obowiązane, z pewnością mają wiedzę, że nie ma w Polsce przepisów zakazujących obrotu bitcoinem. A zgodnie ze starą zasadą, co nie jest zakazane, jest dozwolone. Odebranie możliwości obciążenia bitcoinowych transakcji stawką VAT przez wyrok Trybunału Sprawidliwości UE (C-264/14, wyrok z 22 października 2015 r.) uzasadnia odwrócenie się plecami kochających VAT instytucji państwowych. Co uzasadnia rezygnację banków z przychodów uzyskiwanych z tytułu umów rachunków posiadanych przez handlujących bitcoinem? Zapewne strach przed tymi instytucjami państwowymi i ich ewentualnymi reperkusjami. Tylko na ile jest w tym praworządności, a na ile walki z konkurencją? Pewne jest, że umocnienie kryptowaluty może oznaczać osłabienie pozycji zwykłych środków płatniczych, a to już czerpiącym zyski z prowizji od obrotu klasycznym pieniądzem bankom jest nie na rękę. I w takim ujęciu bitcoin stanowi dla banków realne zagrożenie. Bitcoinowe transakcje, ogłaszane jako obarczone ryzykiem anonimowości i braku regulatora, właśnie tym uderzają w instytucję bankowości, że nie potrzebując regulatora, nie potrzebują też pośrednika.

Pytanie więc: czy banki boją się sankcji za obracanie na ich kontach bitcoinem, czy boją się samego bitcoina?



Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku oraz doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców.


Podziel się tym artykułem: