Gorące tematy
Kto powinien płacić odszkodowania przyznane przez sąd ofiarom urzędniczych pomyłek?
Wyniki sondażu: sondaż 352 głosów
75%

Urzędnik który popełnił błąd

265 głosów
4%

Skarb Państwa

14 głosów
20%

Po połowie winny urzędnik i Skarb Państwa

69 głosów
1%

Odszkodowania nie powinny być zasądzane w czasie kryzysu

4 głosów
Kalendarz podatnika

Formularze PIT

GPW - czyli dlaczego jest tak dobrze, a jednocześnie tak...
http://sxc.hu/
30-lat-pozniej.blogspot.com

GPW - czyli dlaczego jest tak dobrze, a jednocześnie tak źle?

Zatem przejdźmy do szczegółów.


Metoda tylko dla wybitnych profesjonalistów?


Dzień rozpoczął się prelekcją na temat poziomów Di Napoliego, prowadzoną przez Pana Piotra Grelę. Zgodnie ze wstępem – jedynego i w konsekwencji najbardziej znanego Polaka profesjonalnie zajmującego się tym tematem. Wykład ciekawy, pokazujący ogólne zasady, kiedy stonowane podejście działa, jak łączyć je z teorią ekspansji. Naturalnie pod warunkiem, że widzimy siłę trendu, bez względu na stronę w jaką podąża. Ciekawym było również stwierdzenie samego prowadzącego, iż jest on w stanie śledzić 3, może 4 walory na raz i im bezwzględnie się oddać, stosując powyższą metodę.


Ekspertem w tej kwestii nie jestem, - więc nie zamierzam się wymądrzać merytorycznie. Jedno co wiem to to, że skoro metoda wymaga tak rozległych obliczeń, iż profesjonalny trader jest w ciągu dnia w stanie kontrolować i śledzić jedynie 4 walory/surowce… To niestety może nie być to najlepsze z podejść dla weekendowego inwestora. Chyba, że ktoś zamyka się w samotni na np. sobotę i wychodzi z kartkami pokreślonymi liniami trendów itp. Co kto lubi.


Jak zarabiać na dywidendach, no właśnie jak?


Jednym z kolejnych wystąpień była humorystyczno-statystyczna pogadanka propagandowa dotycząca konieczności inwestowania w emerytury, wykonana, a raczej rozkosznie przedstawiona przez Pana Michała Masłowskiego z SII. Prelekcja miła, jasna, miała duże litery i duże obrazki oraz konkluzję skłaniającą do zadumy i refleksji, - czemu jeszcze nie jesteśmy jak niemiecki inwestor i co możemy zrobić by się nim stać. Jedną z finalnych konkluzji była również idea inwestowania dywidendowego, muśnięta tu jedynie i jeszcze nie do końca przedstawiona w sposób ukazujący pełną moc możliwości. Czepiam się? Może…


Po prostu brakowało mi danych, przykładów i opisów case study dotyczących inwestowania dywidendowego u nas i na świecie, wiedząc jednocześnie, że sam takie porównania robię i może po cichu licząc na kontrargumentację …


Czy można inwestować w 100% unikając straty?


To co stało się dalej, było połączeniem bajkowości, pozytywnej bomby emocjonalnej i dynamiki godnej bolidu formuły 1. Na scenę wyszedł Pan Andrzej Dadełło, Prezes Zarządu DSA Financial Group S.A, inwestor, praktyk, człowiek o silnym przekonaniu w metody, które stosuje. Z jednej strony jego prelekcja zrobiła na mnie spore wrażenie, ciekawe podejście inwestycyjne mówiące o dokupowaniu akcji, gdy kurs spółki spada pod warunkiem, że zarząd jest ok, zaś zyski na akcje rosną (domniemanie paranoi rynku i jego emocjonalnego wahnięcia i zakup akcji w cenie - przecen).


Z drugiej strony, co nieco podrywało realizm, a zakrawało na bajkowość, jasne i przepełnione siła stwierdzenia o nieomylności inwestycyjnej, niezachwianej wierze we własne możliwości i metodykę, brak doświadczeń straty... Nie wiem, chciałoby się wierzyć w podejście i przyznam, że tu z autorem się zgodzę, gdyż stosuję podobny model i faktycznie wyliczenia pokazują spore wahnięcia "emocjonalne" rynku, odchodzące od zdrowego rozsądku, o fundamentach wyceny nie wspominając.


No ale ten dodatek pewności, może wychodzi ze mnie stereotypowe polskie niedowierzanie. Może to była prezentacja w modelu "Amerika"? Ja mam i pokaże wam jak śledząc mnie, wy też możecie mieć. Uczucia mieszane. Niemniej, co muszę przyznać bez dwóch zdań - sama prezentacja stanowczo zrobiła wrażenie. Gratuluję Panie Andrzeju.


Jak wykorzystać zamieszanie wokół OFE w celu podreperowania swojego portfela?


Kolejnym wykładem, który przyciągnął moją uwagę było wystąpienie Pana Pawła Biedrzyckiego ze Strefy Inwestora. Nadzieje były spore, znana postać, videoblogi - więc wytrenowane podejście prezentacyjne, zazwyczaj ciekawa tematyka ... i… no właśnie … czy ja wiem…niedosyt?


Pan Paweł opowiadał o zmianach w OFE i tym, jak je wykorzystać na naszą korzyść oraz o inwestowaniu na GPW w 4 podejściach:

  • spółki inwestycyjne,
  • spółki małe,
  • spółki dywidendowe,
  • IPO.


Argumentował, że wszelkie OFE-turbulencje już są w cenach i najwyższy czas skupić się na zarabianiu w kategorii tego, co będzie się działo w najbliższym czasie.


Spółki inwestycyjne w ocenie Pana Pawła są niedocenione i godne zainteresowania. Niektóre z nich wypłacają nawet dywidendę.


Spółki małe są zaś solą ziemi, tej ziemi… W sensie GPW i to one ciągną indeksy i perforują od nich lepiej. W związku z tym, że ostatnio straciły sporo, czas na odbicie.


Prelegent mówił również o spółkach dywidendowych nieco zachęcając, nieco odstraszając. Moim zdaniem, używając dość wyświechtanej argumentacji, iż spółka wypłacająca dywidendę - najwyraźniej nie ma pomysłu na inwestycje, więc daje kasę udziałowcom.


Z kolei na koniec było IPO, z pokazaniem jak to instytucje są w stanie zarobić po 3-4 tysiące % na większości z wchodzących ofert publicznych, zaś inwestorzy indywidualni - około 250% (bodaj od 2007 roku o ile dobrze pamiętam) ... Po czym zobaczymy podsumowanie wybranych przez Pana Pawła spółek pod IPO, które dały bodaj 9,6%. Najpierw tysiące procent, potem setki procent, by zakończyć na mniej niż 10% …


Na mój gust, może z powodu znikomości czasu, a dużego rozstawu tematów, argumentacja stojąca za tezami stawianymi przez Pana Pawła, szczególnie argumentacja statystyczna - mogłaby być nieco silniejsza... i na tym poprzestanę. Panie Pawle - trzymam kciuki za kolejną prelekcje!


Ściągnięcie kapitału na GPW jest niezbędne


Ostatnim punktem programu, który chciałbym opisać, była debata inwestorów indywidualnych z Prezesem Zarządu GPW, Panem Pawłem Tamborskim. Przyznam, wywołała największy poziom konfuzji ze wszystkich dotychczasowych prelekcji.
Z jednej strony, prezentowana Przez Pana prezesa strategia GPW, podejście do inwestorów indywidualnych, nastawienie na klientów, nie tylko w postaci domów maklerskich, ale również emitentów i inwestorów oraz dodatkowe akcje edukacyjne, napawają nadzieją.
 

Godna podziwu jest również chęć stania się regionalnym centrum finansowym Europy Środkowo Wschodniej - swoistym Londynem północy, a w konsekwencji ściąganie kapitału i emitentów na Warszawski parkiet tak z Europy, jak i z USA, Azji, czy Australii (bo tam o nas jeszcze nie słyszeli).
 

To jednak co boli to dwa główne aspekty.


Po pierwsze, pomimo zauważenia, że "obrotowość" giełdy spadła wręcz katastroficzne do poziomów nie notowanych od bodaj 5 lat, fakt ten nie był główną linią narracji w prezentacji, zaś rozwiązania tego problemu- głównymi z omawianych. Usłyszeliśmy jedynie mglistą i ciężko kwantyfikowaną wzmiankę iż… prowadzone są Road Show’y w różnych krajach (ostatnio USA) i rokują ciekawie na przyszłość, a także iż giełda zmienia podejście i aktywnie szuka kapitału. All good, all well i oczywiście życzę powodzenia, ale konkretów niestety nie usłyszałem.


Drugim punktem jest brak wiary w sukces, wiary w kuluarach i ogólne poczucie zniechęcenia oraz robienia tego, co już było. Tylko nazywania tego inaczej. Słuchacze debaty, z którymi rozmawiałem po niej, mocno wątpili w możliwość masowego ściągnięcia nowych firm na GPW, gdyż "bo prywatyzować nie ma już co, JSW skutecznie zraziło inwestorów indywidualnych do państwowych IPO, zagranica nie pcha się drzwiami i oknami na nasz parkiet, a spółek wystarczająco ciekawych i dużych w regionie jest jak na lekarstwo".


Kuluary zauważyły również iż akcje, dziś podejmowane przez urzędujący od 3 miesięcy zarząd, były też podejmowane wcześniej, z dość miernym, by nie powiedzieć żadnym skutkiem.


Osobiście z jednej strony widzę ogromną chęć, otwartość i energię ze strony Zarządu i samego Pana prezesa, a także gorliwie trzymam kciuki za ich powodzenie. Widzę chęć wspólnego, wraz z domami maklerskimi, podejścia i reklamowania giełdy oraz jej produktów.


Pytam jedynie, czy przy niemożności ściągnięcia na GPW kapitału z innych źródeł, główną nadzieją na tą podstawową bolączkę płynności jest ratunek w próbie przekonania indywidualnych inwestorów kampanią reklamową?


Jest aż tak kiepsko Panie prezesie? Czy może nie widzę całego obrazu?


Obym się mylił…


Skonfundowany i nienasycony, lecz z nieustającym poważaniem dla Szanownych
Michał Sankowski
30-lat-pozniej.blogspot.com 

Loading Comments
Zainteresuje cię także